Dla fanów fotografii wartym polecenia miejscem jest na pewno galeria „Brucie Collections”. Wśród wielu ciekawych wystaw, można tu było w minionym roku obejrzeć m.in. zdjęcia Stefano Orazziniego. Jeżeli chodzi o wydarzenia większego kalibru, w tym roku, już po raz szósty, w stolicy Ukrainy odbył się Międzynarodowy Festiwal Fotografii KievFotoCom, na którym swoje prace prezentowali fotografowie z całego świata, w tym również z Polski.
Przy stopniowym rozwoju galerii zajmujących się sztuką współczesną, nie należy zapominać również o przeszłości i tradycyjnej sztuce ukraińskiej. Tego rodzaju miejsc nie ma niestety w Kijowie zbyt wiele, jednak dla wszystkich chętnych poznania ukraińskiej sztuki ludowej swoje sale otwiera „Narodowe Centrum Kultury Ludowej im. Ołesia Honczara”. Można w tym miejscu zobaczyć nie tylko bogaty zbiór obrazów o tematyce ludowej, ale także bliżej zapoznać się z tradycyjnymi instrumentami, przedmiotami codziennego użytku, przyjrzeć się dokładnie dużemu zbiorowi tradycyjnych ubrań ludowych, czy też w jednej z sal obserwować panie pracujące przy nadal działającym krośnie. Przy wykazaniu odrobiny zainteresowania Panie z wielką przyjemnością zdradzą nam tajemnice tej niezwykle skomplikowanej i niestety zamierającej już dzisiaj sztuki.
Muzea na Ukrainie bez dwóch zdań potrafią zaskakiwać. Najczęściej niestety od tej negatywnej strony, jednak zdarzają się również zaskoczenia pozytywne. Do takich bez wątpienia należała wizyta w „Muzeum Wojny Ojczyźnianej” (według relacji wielu osób największym i najlepiej wyposażonym tego rodzaju muzeum w krajach byłego ZSRR) oraz w „Muzeum Barbary i Bogdana Hanenko”. W pięknych salach, wśród dzieł włoskich, francuskich i niemieckich malarzy, można znaleźć obrazy takich mistrzów jak Pieter Breughel młodszy, Antoon van Dyck, Rubens czy Diego Velazquez. Posiadanie tak cennych i niezwykle interesujących obrazów mogło by być chlubą dla każdego światowego muzeum. Niestety nie na Ukrainie. Jak mawiają sami Ukraińcy – u nas zawżdy po inakszomu (u nas zawsze jest inaczej). O istnieniu tych niezwykłych dzieł można dowiedzieć się dopiero na miejscu i nic, absolutnie nic, nie przygotuje nas na to, co może czekać na nas tuż za rogiem. W dalszej części muzeum można obejrzeć bogate wystawy tematyczne poświęcone Chinom, Indiom, Islamowi i Japonii. Smutne jest to, że tak naprawdę nikt nie wie, ile podobnych muzealnych perełek kryje się jeszcze przed wzrokiem turysty…
Jak już wspomniałem, zresztą nie bez osobistego doświadczenia, ukraińskie muzea są miejscami, które jak gdyby mimowolnie lubują się w negatywnym zaskakiwaniu swoich widzów. W pamięci turystów zwiedzających stolicę Ukrainy z pewnością zapadnie wizyta w Centrum Ukraińskim, gdzie w olbrzymim budynku, położonym przy Chreszczatyku – głównej ulicy miasta, mieści się m. in. Muzeum Miasta Kijowa, dzisiaj pięciomilionowej metropolii założonej jeszcze w V wieku. Kilkadziesiąt, średnio zresztą udanych, obrazów, rozwalająca się makieta i olbrzymie niewykorzystane przestrzenie. Tak pokrótce można scharakteryzować to miejsce, w którym straconego czasu nie rekompensuje nawet brak opłaty za bilet. Zdecydowanie nie w ten sposób powinno się promować stolicę jednego z największych państwa europejskich. Nie powinno także nikogo dziwić, że w wielu muzeach, między innymi Muzeum Literatury, czekają na nas zaciemnione i niedogrzane sale, w których światła górne, jak też oświetlenie niektórych eksponatów, zapalane są tylko podczas naszego przejścia. Szybko gaszone zaraz po naszym wyjściu nie dają nam już drugiej szansy by spojrzeć na wybrany eksponat. Przy całym absurdzie tej sytuacji, trzeba jednak oddać muzeom, że jakość ich zbiorów nie zawsze idzie w parze z tym dosyć nietypowym sposobem ich wystawiania.
Zobacz też:
Po muzeach, galeriach i kulturalnych miejscach Kijowa cz.1
Dodaj do ulubionych:
Jeden bloger lubi ten wpis.
komentują